28 lutego 2016
Marcin Hładki
Szamanizm miejski - ciąg dalszy pewnej dyskusji
...Wcześniej napisał Wojciech Jóźwiak: Wojciech Jóźwiak: Polemizuję! Mam wrażenie, że dyskutanci mechanicznie przenoszą szamańskie stosunki z
...Wcześniej napisał Wojciech Jóźwiak:
Wojciech Jóźwiak: Polemizuję!
Mam wrażenie, że dyskutanci mechanicznie przenoszą szamańskie stosunki z LASU na MIASTO. Tzn. miasto jest traktowane przez Was jako niezależny żywioł, zamieszkany przez jakieś duchy. Że istnieje jakiś „las miasto”. To jest nieporozumienie, ponieważ miasto jest bytem ludzkim, a różnica - między tym, jak żyje się w konfrontacji z bytem ludzkim, a bytem nieludzkim, przyrodą, dziczą, anekumeną - jest fundamentalna. Miasto wymusza pewne sztywne i celowe zachowania, ponieważ w każdej chwili można zostać skarconym. Np. nie możesz położyć się w dowolnym miejscu, np. na jezdni. Różnica między zachowaniem człowieka-podmiotu w mieście i w lesie (dziczy) jest taka, że najpierw trzeba ją ZBADAĆ, a dopiero potem ewentualnie fantazjować o szamaniżmie w mieście.
Spróbujcie najpierw zacząć porównywać bycie-w-mieście z byciem-w-lesie. To jest potencjalnie wielki obszar do przemyśleń i odkryć. Trudność jest taka, że to, co zauważamy na starcie, jest beznadziejnie banalne, itd.
Marcin Hładki: Przyjmuję wyzwanie do polemiki :-)
Miasto jest równie naturalne jak las, jest naturalnym produktem ludzkiej małpy. Już dawno przekroczyło rozmiar, w którym było bytem ludzkim. Wielkie miasta - jak choćby Warszawa, ale w głowie mam też Madryt, Barcelonę, Paryż, Berlin (te widziałem) - stają się żywiołem tak samo obcym i „nieludzkim”, jak góry czy morze. To, że w mieście jest łatwiej przeżyć niż na pustyni, nie zmienia wiele. Nadal jest to miejsce, w którym jest się samotnym i gdzie można zachowywać się swobodnie: położyć na jezdni nie, tak jak nie można się położyć na dnie rzeki, ale już siedzieć i medytować na kładce nad autostradą można (robiłem to kiedyś). Można też usiąść na chodniku i patrzeć na nogi przechodzącego tłumu (tłumu właśnie, bo już ludzi nie widać); można wchodzić do sklepów i oglądać przedmioty, tak jakby się je widziało po raz pierwszy, i inne takie rzeczy też można robić.
Reakcje publiczności na tego rodzaju zachowania są bardzo słabe. W wielkim mieście, w zasadzie, nie jest się dostrzeganym przez innych; "skarconym" można zostać wyłącznie przez różne policje, a i to rzadko, np. siedzenie na murku nie budzi u nich żadnego zainteresowania i to niezależnie od sposobu siedzenia - żeby zwrócić na siebie uwagę strażników, trzeba się bardziej postawić. Zwykli, niesłużbowi, ludzie starają się nie wpuszczać w swoje pole uwagi żebraków, kloszardów, ulotkarzy i całkiem wygodnie daje się zmieścić w tej niszy.
Nieco inaczej jest w rejonach nie nawiedzanych przez pieszych, tam rzeczywiście można być zauważonym i przepędzonym przez ochroniarzy. Jednak nie wszędzie, nie od razu, a same te miejsca – zaplecza supermarketów, chodniki przy przelotowych ulicach - są zupełnie inne przez swoje opuszczenie.
Także galerie handlowe dosyć ściśle pilnują „właściwego” zachowania, choć tam też jest niezwykła, nachalna obecność firm i marek.
Najbardziej „udomowione” i najmniej naładowane są dla mnie rejony, gdzie jest „przyjemnie”: ulice niedużych albo jednorodzinnych domów, bazary, ciągi sklepów przy mniejszych ulicach - tam rzeczywiście jest prawie jak w domu.
Najłatwiej jest widzieć miasto przez pryzmat rzeczy, które ma się tam do załatwienia, a resztę traktować jak uciążliwość. Ale to jest podobne do pójścia do lasu po jagody: mokro w butach, komary gryzą i trzeba się schylać. I las, i miasto widziane utylitarnie, są beztreściowe i niezamieszkane. Łatwiej jest myśleć o lesie, jako miejscu pełnym innych istot, bo nagromadziło się mnóstwo opowieści o istotach „z lasu”, a takie opowieści o istotach ukrywających się w mieście dopiero powstają.
Więc tak, miasto jest zamieszkane przez duchy i żywioły, i tak można się im przyglądać, i korzystać z nich do wglądu w odmienne stany umysłu. (Szamańskie, można by powiedzieć, ale nie lubię tego słowa - zbyt nieokreślone się zrobiło).
BTW: zauważyłem po napisaniu, że na liście wielkich miast nie wymieniam innych polskich, ale także Rzymu i Santiago (w Chile), które też widziałem, a które jakoś mi nie wpadły w tę kategorię...
Komentarze
1) Przestrzeń wydzielona, np. mieszkania, klatki schodowe, pomieszczenia biurowe
2) Przestrzeń publiczna: ulice, chodniki, perony, sklepy i galerie handlowe, parki
3) Przestrzeń ukryta: kanały kanalizacji, tunele metra, torowiska, "zaplecza" i "pakamery".
Gdyby chcieć robić działania szamańskie, to w każdej strefie dzieje się coś innego!
Ważną rzeczą różnicującą poszczególne miejsca w Mieście jest możliwość zatrzymania się -- albo tabu na zatrzymanie się. Np.:
Na jezdni nie wolno ci się zatrzymywać w ogóle (prócz na czerwonym świetle).
W kinie zatrzymujesz się, ale tylko na wykupiony seans.
W sklepie zatrzymujesz się, ale musisz stać. Inna pozycja ciała lub zbyt długie przebywania daje efekt progu-alarmu: "W czym mogę panu pomóc?". -- Można przyjrzeć się różnym miejscom pod tym kątem.
Ogólnie, leśne techniki szamańskie źle się przenoszą do miasta.
Wszelkie próby "ćwiczeń" szamańskich np. w śródmieściu Warszawy - mogą wywołać odwrotny do zdrowotnego skutek z w/w powodów.Światło słoneczne odbite od tysięcy szyb ma też całkiem "inne" polaryzacje niż naturalne promienie.
Jedynie w okolicach rzek "miejskich" może zaistnieć namiastka naturalnych zachowań -
i tu trzeba uważać na stojące ′smogi"np. w zimie z pieców węglowych .Zwierzęta to czują i pojawiają się tylko w miarę "spokojnych" miejscach - np. na przedmieściach -
szaman powinien mieć "obstawę" nie tylko z ludzi - zwierzęta dzikie też potrafią się "wypowiedzieć" gdzie lepiej nie wchodzić z szamańskimi metodami.
Przy czym kobiety reagują "mocniej" gdyż mogą wydzielać hormony "bez kontroli" - przy stałym poziomie u mężczyzn [podwzgórze] - stąd należy reagować "opiekuńczo" na "objawy" "strachu" itp. Nawet zwykłe pójście na grzyby w mieszanym towarzystwie może pokazać jak to działa.Stąd też w warunkach pod stresowych nie warto wchodzić "szamance" w drogę - bo przebije faceta hormonami i pokarze właściwe wyjście z sytuacji .
"widziałem go Australii’
Chórek - "gdzie"
Raper- " gdzieś nad ranem w szarej mgle
wracał nie wiadomo skąd
w tłumie idąc wciąż pod prąd"
Chórek-mantrę życia ,mantrę życia ,mantrę życia nucił tam
w miejskim pyle ,wśród wieżowców ...
Raper - Tak widziałem ,mówię wam
joł " dzisiok dlo wos grom
joł - bo jo wos kochom "joł.
chórek - W tym teatrze hula wiatr
zielony zostawia ślad
o północy "ha, ha, ha"
szyby drżą i szafa gra
czar błękitu ,biel i czerń
magia świtu ,światło -cień
sen na jawie ,w tym snie ty
mantra życia brzmi
joł " dzisiok dlo wos grom
joł - bo jo wos kochom "joł.
To fragment mojego utworu - parę wskazówek zawiera - "mantrowanie",współczucie i miłość ,
technika "to tylko sen" - ochronna przed "wampirami itp". Podstawa to nie bać się być "zabawnym"- bo tak ludzie odbierają gdy widzą coś "ekstra".
ten namalowany kawałek muralu przypomina mi twórczość Gustava Klimta,czy się mylę?
Całe miasto żyje i trzeba pamiętać żeby traktować je z szacunkiem jako gość. Miasto daje i zabiera. Można w nim znaleźć mnóstwo rzeczy niezbędnych do przeżycia,spotkać przychylne i nieprzychylne istoty. Posiada zwierzęcych strażników, mistrzów , i mnóstwo interesantów gdzie można nabywać , bądź wymieniać różne fanty. Ma swój rytm i w zależności od tego jakie to miasto , jest bardziej lub mniej połączone z naturą.
Służby miejskie, urzędy , podatki , prawa to tylko fasada. Dużo głębiej można przeżyć nie jedną magiczną przygodę.
pozdrawiam gorąco Ateny.
Nes W. Kruk. Szamanizm miejski: praca w trudnych warunkach.
Wojciech Jóźwiak. Miasto
Polecam też spis dla tagu "szamanizm miejski":
http://www.taraka.pl/tag.php?tag=337
http://robertpalusinski.blogspot.com/2016/03/snienie-jako-sposob-pracy-z-depresja.html
milej lektury
RP
tu jest niezła inspiracja na kontakt ze śnieniem:
https://www.youtube.com/watch?v=NiU_h59Dxok
"mind the gap" :)
tempo wykładu jest w Dream Time - podoba mi się :)
Zaawansowanym ćwiczeniem jest domek ciemności - czyli przebywanie kilku godzin,czy dni w izolacji od światła . Wtedy tylko to co "nasze"- wizje ,sny itp. pojawiają się i nie można "oszukiwać"- że to coś jest "wspólne" czy cudze.
Uważność wzrasta po takim ćwiczeniu - wraz z wrażliwością na otoczenie energetyczne .
I love it.
Co by bardziej się bardziej zagłębić w specyfikę miast, wstawiam rysunek:
http://33.media.tumblr.com/3ca4a6168d777bd15fca9b126a4023eb/tumblr_inline_n7erm27lcb1r7a18b.jpg
A na koniec spontaniczna myśl:
urban legends jako nowe mity (nowomiejskie)
ahoj wszystkim miastowym!
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
